Zaczęło się od zwykłej ciekawości. Dziś pomagamy innym zobaczyć Małopolskę, jakiej nie znają.
W 2018 roku Tomek wracał z wakacji w Toskanii. Piękne miejsce, bez wątpienia. Ale po powrocie uderzyła go myśl: ile razy minął drewniany kościół w rodzinnej wsi, nie zatrzymując się nawet na chwilę?
Zaczął szukać. Najpierw sam, potem z przyjaciółmi. Okazało się, że Małopolska pełna jest miejsc, które mogłyby być atrakcjami w każdym europejskim kraju - ale tutaj stoją puste, nieoznakowane, zapomniane.
Nie chcemy, żeby te miejsca stały się następnymi "musisz zobaczyć". Tłumy niszczą to, co wyjątkowe. Ale chcemy, żeby ludzie, którzy naprawdę szukają czegoś więcej niż zdjęcie na Instagram, mogli te skarby odnaleźć.
Organizujemy wyprawy dla małych grup. Maksymalnie osiem osób. Często mniej. Nie spieszymy się. Nie zaznaczamy "odhaczonych" punktów. Czasem cała wycieczka to jedno miejsce - ale takie, które zostaje w pamięci na lata.
Prawdziwe odkrywanie nie polega na odwiedzeniu stu miejsc. Polega na tym, żeby w jednym miejscu zobaczyć więcej, niż inni widzą w stu.
Tomek zaczyna dokumentować drewniane kościoły w okolicach Nowego Sącza. Powstaje blog, który czyta garstka entuzjastów.
Dołącza Kasia, fotografka z Krakowa. Razem organizują pierwsze nieformalne wyprawy dla znajomych. Okazuje się, że chętnych jest więcej niż miejsc.
W programie pojawiają się wąwozy lessowe i lokalne termy. Pandemia paradoksalnie pomaga - ludzie szukają alternatyw dla zatłoczonych kurortów.
Do ekipy dołączają Michał (historyk sztuki) i Ania (specjalistka od turystyki zrównoważonej). Wyprawy stają się bardziej pogłębione.
Uruchamiamy pierwsze dwudniowe programy z noclegami w regionalnych chatach. Nawiązujemy współpracę z lokalnymi gospodarstwami.
Ponad tysiąc osób wzięło udział w naszych wyprawach. Każdy miesiąc przynosi nowe odkrycia - nawet my ciągle znajdujemy miejsca, o których nie wiedzieliśmy.
Urodzony w Nowym Sączu, przez dziesięć lat mieszkał w Warszawie. Wrócił, żeby odkrywać region, który wydawało mu się, że zna. Specjalizuje się w historii drewnianych kościołów i lokalnych legendach.
Krakowska fotografka, która pierwsze zdjęcia robiła w wąwozach pod Kazimierzem. Dziś jej kadry pokazują Małopolskę tak, jak rzadko kto ją widzi. Prowadzi także warsztaty fotograficzne podczas wybranych wypraw.
Absolwent UJ, doktorant. Potrafi godzinami opowiadać o pojedynczej polichromii, ale robi to tak, że słuchasz z zapartym tchem. Specjalista od sztuki sakralnej i ikonografii.
Wcześniej pracowała w agencji eventowej w Krakowie. Teraz dba o to, żeby każda wyprawa przebiegała płynnie. Ma kontakty do właścicieli kluczy od kościołów, które normalnie są zamknięte.