Drewniane świątynie wpisane na listę UNESCO, tajemnicze wąwozy i ciepłe źródła, do których docierają nieliczni. Małopolska ma więcej historii niż zdążysz odkryć.
Większość turystów odwiedza te same miejsca. Wawel, Sukiennice, kopalnia soli. Piękne, bez wątpienia. Ale Małopolska to region, który kryje dziesiątki miejsc, do których tłumy nigdy nie docierają. Nie dlatego, że są gorsze. Dlatego, że nikt o nich nie mówi.
Drewniane kościoły rozrzucone po wioskach przy granicy ze Słowacją. Niektóre mają ponad pięćset lat. Stojąwewnątrz, czujesz zapach starego drewna i patrzysz na polichromie, które widziało może kilkaset osób przez całe stulecie.
Wąwozy lessowe w okolicach Sandomierza i Kazimierza wyglądają jak miniaturowe kaniony. Ściany sięgają kilkunastu metrów, światło przebija się przez korony drzew. Cisza. Żadnych tłumów. Tylko ty i krajobraz ukształtowany przez tysiące lat.
Zobacz nasze wyprawyNa liście UNESCO znajduje się osiem drewnianych kościołów południowej Małopolski i Podkarpacia. Ale to tylko wierzchołek. W regionie jest ich ponad sto. Każdy inny. Każdy z własną historią.
Drewno nie jest wieczne. Mimo starannych renowacji, część tych budowli stopniowo niszczeje. Za dwadzieścia lat niektóre mogą wyglądać zupełnie inaczej. Albo nie istnieć wcale. To nie dramatyzowanie - to fakt, który potwierdzają konserwatorzy.
Stałem w kościele w Sękowej i nagle zrozumiałem, że patrzę na coś, co widzieli ludzie pięćset lat przede mną. Ta sama podłoga, te same ściany. To uczucie jest nie do opisania.
Organizujemy wyprawy do miejsc, które trudno znaleźć na własną rękę. Nie dlatego, że są daleko. Dlatego, że trzeba wiedzieć, gdzie szukać i kiedy przyjechać, żeby zastać otwarte drzwi.
Na Roztoczu i w okolicach Kazimierza Dolnego znajdziesz formacje geologiczne, które wyglądają jak wyjęte z filmu o Dzikim Zachodzie. Wąwozy lessowe to korytarze wydrążone w miękkim podłożu przez wodę i wiatr. Niektóre mają tylko metr szerokości, ale ściany sięgają dziesięciu, piętnastu metrów.
Wąwóz w pobliżu wsi Nałęczów. Korzenie drzew wystają ze ścian jak żyły na dłoni olbrzyma. Światło przebija się przez liście, tworząc wzory na lessowych ścianach. Latem temperatura spada tu o kilka stopni względem otoczenia.
Większość wąwozów znajduje się blisko parkingów i wygodnych ścieżek.
Nie potrzebujesz sprzętu ani doświadczenia. Wystarczy wygodne buty.
Światło w wąwozach tworzy niepowtarzalne warunki fotograficzne.
Bukowina Tatrzańska, Szaflary, Białka - te nazwy kojarzysz. Ale czy słyszałeś o termach w Poroninie? O naturalnych źródłach w okolicach Rabki? O kąpieliskach, do których przyjeżdżają głównie mieszkańcy okolicznych wsi?
Lokalne kompleksy termalne rzadko reklamują się w internecie. Działają głównie dzięki klientom z regionu. Ceny niższe o połowę, a woda ta sama - gorąca, mineralna, lecznicza.
Brak kolejek. Osobisty kontakt z obsługą. Możliwość wykupienia basenu tylko dla swojej grupy. I ten specyficzny klimat miejsca, które istnieje nie dla turystów, ale dla ludzi, którzy po prostu chcą odpocząć.
Nasze pakiety łączą zwiedzanie z relaksem. Rano drewniane kościoły, po południu ciepła woda i widok na góry. Tak wyobrażamy sobie idealny dzień w Małopolsce.
Wybierz pakiet dopasowany do Twoich oczekiwań. Każda wyprawa to starannie zaplanowana trasa, lokalni przewodnicy i miejsca, których nie znajdziesz w standardowych ofertach.
Sprawdź dostępne pakietyKażdy pakiet można dostosować do indywidualnych potrzeb. Podane ceny dotyczą grup do czterech osób.
Całodzienna wyprawa do trzech zabytkowych kościołów. Transport, przewodnik, wstępy w cenie.
Piesza eksploracja trzech wąwozów lessowych z przerwą na regionalny posiłek.
Wizyta w dwóch mniej znanych kompleksach termalnych z prywatną strefą relaksu.
Dwa dni zwiedzania, nocleg w regionalnej chacie, wyżywienie i dostęp do term.
Spersonalizowany program na podstawie Twoich zainteresowań. Mapy, wskazówki, rezerwacje.
Nasi przewodnicy mieszkają w Małopolsce od pokoleń. Znają miejsca, których nie ma w żadnych przewodnikach.
Maksymalnie osiem osób na wyprawie. Komfort, cisza i możliwość zadawania pytań.
Każdy program można modyfikować. Dodatkowy przystanek, dłuższa przerwa, zmiana trasy - wystarczy powiedzieć.
Nie ścigamy się z czasem. Jeśli miejsce zachwyci, zostajemy dłużej.
Myślałam, że znam Małopolskę. Okazało się, że przez dwadzieścia lat mieszkania tutaj widziałam może dziesięć procent tego, co region ma do zaoferowania.